Bieszczady

Bieszczady są jednym z najciekawszych, najbardziej dzikich i tajemniczych zakątków Polski, a ich położenie i bieg historii zadecydowały, że góry te są niepowtarzalne niemal pod każdym względem. Najwyższym szczytem Bieszczadów jest Pikuj o wysokości 1405 m n.p.m. i położony na Ukrainie, natomiast w polskich Bieszczadach najwyższym punktem jest Tarnica wysoka na 1346 m n.p.m.

W Bieszczadach bardzo często można natknąć się na ślady historii w postaci kapliczek oraz kilku opuszczonych wsi, które niegdyś tętniły życiem. Ogromną zaletą miejsca takiego jak Bieszczady jest umiarkowany ruch turystyczny w porównaniu do ośrodków turystycznych pokroju Zakopanego czy Karkonoszy. Z tego też powodu Bieszczady są znakomitym celem wycieczki dla osób, które lubią rozkoszować się ciszą i bliskością natury bez zbędnego kontaktu z innymi ludźmi na niezatłoczonych szlakach. Zwłaszcza wiosną i jesienią, wędrowanie odkrytymi grzbietami z rozległymi widokami jest bardzo przyjemne i gwarantuje piękne wspomnienia.

Bieszczady turystycznie

Prawdziwy turysta górski znajdzie w Bieszczadach nadal najmniej zaludnione i najmniej zagospodarowane góry Polski. Choć już nie takie dzikie, jak przed ćwierćwieczem, choć pocięte siecią dróg leśnych i opasane ruchliwą obwodnicą, zachowały wiele z dawnego uroku. Spore odległości między schroniskami czy innymi punktami zakwaterowania i wyżywienia oraz rzadka sieć komunikacyjna wymuszają długie odcinki dzienne, co wymaga dobrej kondycji, ale daje w zamian satysfakcję z własnej sprawności i samodzielności. Bieszczady noclegi to obecnie bardzo dobra baza dla turysty.

Masywy Tarnicy, Wielkiej Rawki, Połoniny Wetlińskiej i Caryńskiej obejmuje BPN, w którym poruszać się można tylko szlakami znakowanymi. Na nich też skupia się większość ruchu turystycznego. Nic dziwnego. Ściągają tu wędrowców niezwykłej urody i rozległości panoramy. Z Tarnicy w słoneczne jesienne dni widać odległe o sto kilometrów szczyty Gorganów w Ukraińskich Karpatach, spod schroniska na Połoninie Wetlińskiej zimą wzrok sięga po ośnieżone szczyty Tatr, a z Halicza w pogodne noce można ponoć ujrzeć światła Lwowa. Ogromne, puste przestrzenie połonin, falujące na wietrze morza traw dają złudzenie wolności, nazbyt często niestety rozwiewane przez nadchodzącą hałaśliwą wycieczkę.